
Riders Club App
Planując wdrożenie modelu biznesowego opartego na społeczności, nie możemy pominąć dwóch kluczowych elementów: działalności, którą chcemy w ten sposób wspierać, oraz samej społeczności, którą musimy stworzyć i która ma pomóc w realizacji tego celu.
O ile charakter działalności i sposób jej prowadzenia to temat na zupełnie inny czas i miejsce, o tyle warto przyjrzeć się bliżej metodom budowy zewnętrznej grupy pasjonatów.
Standardowo angażowanie klientów w działania posprzedażowe opiera się na tradycyjnych kanałach komunikacji lub istniejących platformach społecznościowych. Fora internetowe, choć historycznie były jednym z ważnych elementów budowania takich grup, dziś pozostają w dużej mierze niewykorzystanym narzędziem przez marki. Zarówno firmy, jak i sami użytkownicy często postrzegają je jako relikt minionej epoki, a nie jako rozwiązanie mogące realnie wspierać budowę zaangażowanej społeczności.
Obecnie główną rolę w budowaniu społeczności odgrywają platformy należące do Meta Platforms, Inc. Choć wpływ YouTube na proces zakupowy i decyzje konsumenckie pozostaje niepodważalny, trudno nie zauważyć, że rozwiązania społecznościowe rozwijane przez Google nie osiągnęły podobnego poziomu zaangażowania. Wprowadzane funkcjonalności są często rozproszone i niespójne, przez co rzadko stają się naturalnym miejscem budowania relacji między użytkownikami. Sytuacja ta przypomina nieco historię nieistniejącej już platformy Google+.
Oczywiście warto byłoby wspomnieć również o TikToku, jednak w przypadku branży automotive charakter tej platformy oraz dominujący na niej sposób komunikacji nie zawsze odpowiadają oczekiwaniom obecnych klientów. Warto również zauważyć, że młodsze pokolenia, stanowiące główną grupę użytkowników tej aplikacji, coraz rzadziej postrzegają motoryzację jako obszar swoich zainteresowań.
Rozwiązanie dostosowane do potrzeb
Choć znaczną część działań społecznościowych można oprzeć o gotowe platformy takie jak Facebook czy Instagram, a w szczególności o dostępne tam moduły tworzenia grup i wydarzeń, rozwiązania te posiadają również istotne ograniczenia.
Ogromna różnorodność oraz charakter publikowanych treści sprawiają, że użytkownik łatwo odchodzi od materiałów związanych z konkretną marką. Sama liczba uczestników grupy, którzy często trafiają do niej przypadkowo, zamiast budować poczucie przynależności i zaangażowania, w wielu przypadkach może wręcz wywoływać odwrotny efekt — zamiast wrażenia tworzenia spójnej społeczności pojawia się poczucie egzystowania w przypadkowym i chaotycznym zbiorze użytkowników.

Dodatkowo budowanie grupy na Facebooku jest dziś podejściem dobrze znanym, stosunkowo prostym i przez to coraz mniej wyróżniającym. Oczywiście samo angażowanie członków grupy oraz skuteczne pozyskiwanie nowych uczestników to znacznie szersze i ciekawsze zagadnienie.
Choć tematem dzisiejszego wpisu bedzie nieco mniejsza platforma społecznościowa, to cele jakie ma realizaować są już w pełni poważne.
MVP, ale inaczej
Minimalny zakres funkcjonalności zakładany dla aplikacji wspierającej rozwój społeczności — w tym przypadku skupionej wokół użytkowników marki Royal Enfield — opiera się na działaniach, które już dziś są realizowane.
Mowa przede wszystkim o organizowaniu wydarzeń, dystrybucji informacji na ich temat oraz komunikacji z uczestnikami i pomiędzy samymi członkami społeczności. Są to więc zadania, które na pierwszy rzut oka w pełni pokrywają się z możliwościami oferowanymi przez platformy takie jak Facebook.
Różnica pojawia się jednak w sposobie wykorzystania tych narzędzi. O ile otwarte, ogólnotematyczne platformy społecznościowe pozwalają dotrzeć do szerokiego grona odbiorców, o tyle znacznie gorzej sprawdzają się jako przestrzeń do budowania trwałych, autentycznych relacji pomiędzy członkami społeczności.
Planowane rozwiązanie w założeniu nie miało całkowicie zastąpić „czynnika ludzkiego”, lecz przede wszystkim odciążyć pracowników firmy i przenieść większą część aktywności na samą społeczność. Choć obecnie założenie to zostało nieco rozszerzone, nadal pozostaje ono fundamentem całego projektu.
Nie sposób jednak nie zauważyć, że od pierwotnie zakładanego MVP projekt znacząco się rozwinął i obecnie obejmuje znacznie szerszy zakres funkcjonalności oraz możliwości niż pierwotnie planowano.
Riders Club App
Choć same koncepcje mogą mieć wartość porównywalną z wdrożonymi produktami, osobiście doceniam ich namacalne przejawy. Trudno jednak oczekiwać, że rozwiązanie opisanych wcześniej problemów pojawi się samoistnie. Dlatego nadszedł czas przejścia od założeń do realnego projektowania i wdrażania.
Oficjalny moduł Riders Club
W tym miejscu warto zaznaczyć, że koncepcja budowy Riders Clubów w ramach marki Royal Enfield nie tylko istnieje, ale jest również aktywnie rozwijana. Problemem pozostaje jednak koordynacja tych działań na rynkach o mniejszym znaczeniu dla marki, do których wciąż zalicza się między innymi Polska.
Choć moduł przejażdżek i klubów jest obecny w polskiej wersji oficjalnej strony Royal Enfield, do dziś nie doczekał się on niezbędnych usprawnień i w praktyce pozostaje rozwiązaniem dysfunkcjonalnym.

Brak możliwości zapisania się do klubu przez użytkowników z Polski nie tylko uniemożliwia realizację zakładanych celów, ale może również wywoływać negatywne odczucia po stronie odbiorców. Może sugerować brak spójności działań marki, pomijanie lokalnych użytkowników lub różnicę pomiędzy komunikowanymi założeniami a faktycznie dostępnymi rozwiązaniami.
Oczywiście sprawnie działająca, globalna i centralnie zarządzana platforma Riders Club nadal pozostaje rozwiązaniem docelowym i najbardziej perspektywicznym, szczególnie biorąc pod uwagę międzynarodowy charakter samych klubów. Problem polega jednak na tym, że czas działa na niekorzyść — a potrzeba budowy zaangażowanej społeczności istnieje już dziś.
Niezależna aplikacja może pełnić również rolę praktycznego poligonu doświadczalnego, pozwalającego testować różne funkcjonalności, modele zaangażowania użytkowników oraz założenia stojące za całym ekosystemem społecznościowym.
Stack technologiczny
Riders Club to w znacznej mierze proof of concept, dlatego wybór rozwiązań skupia się przedewszystkim na prędkości i prostocie procesu developerskliego.
Rozwiązaniem do któego jestem osobiście przyzwyczajony, na którym oparta jest zarówno oficjalna, globalna witryna Royal Enfield, jak i polskojezyczna witryna przygotowana dla Royal Enfield Poland jest platforma Google Firebase.

Moduł autoryzacji użytkowników, Firestore jako miejsce słuzącego do przechowywania plików przesyłanych przez użytkowników aplikacji, Functions umożliwiające obsługę logiki programu, Hosting służący jako baza dla plików statycznych aplikacji, Realtime Database jako podstawa dla chatu oraz Cloud Firestore jako główna baza serwisu.
W skrócie wszystko co potrzebne jest developerowi aplikacji mobilno-webowych. A taką z załozenia i wyboru jest właśnie tytułowy Riders Club.
Szybko i tanio
Ze względu na ograniczoną przewidywaną żywotność tego rozwiązania — które w przyszłości najprawdopodobniej zostanie zastąpione przez oficjalną aplikację mobilną Royal Enfield lub rozbudowaną wersję serwisu webowego — projekt nie będzie rozwijany w pełnym wymiarze.
Jednocześnie kluczowe było zapewnienie dostępności dla możliwie szerokiej grupy użytkowników, niezależnie od wykorzystywanego urządzenia i systemu operacyjnego.
Z tego powodu pomysły związane z budową klasycznych aplikacji natywnych, a także wykorzystaniem rozwiązań takich jak React Native, Flutter czy starszy Ionic, zostały odłożone na później. Ostatecznym kierunkiem stała się aplikacja webowa wyposażona w funkcjonalności Progressive Web App (PWA), a w dalszym etapie również możliwość wykorzystania Trusted Web Activities (TWA) na urządzeniach z systemem Android.
W przypadku systemu iOS pozostają natomiast trzy możliwe ścieżki: wykorzystanie istniejących API do stworzenia dedykowanej aplikacji, korzystanie z pełnej wersji webowej PWA lub zastosowanie natywnego wrappera opartego o WKWebView.
Aby zapewnić doświadczenie możliwie zbliżone do aplikacji natywnych, wykorzystano natywne View Transitions oraz mechanizmy poprawiające odbiór interfejsu, takie jak skeleton screens. Pełne wdrożenie loaderów jest jeszcze w trakcie — kilkanaście podstron nadal czeka na ich implementację.

Pozostała część aplikacji to przede wszystkim JavaScript i jeszcze więcej JavaScriptu, połączonego z frameworkiem Astro. W tym konkretnym przypadku jego wybór był bardziej efektem silnego uzależnienia od tego rozwiązania niż wynikiem klasycznej, chłodnej kalkulacji technologicznej :)
Obecna funkcjonalność
Słuszność założeń dotyczących wyboru technologii została w dużej mierze zweryfikowana przez praktykę. Ich efekty można było zaobserwować już po niespełna 48 roboczogodzinach, co pozwoliło bardzo szybko przejść od koncepcji do działającego prototypu.
W chwili przygotowywania tego opisu projekt oferuje następujące funkcjonalności:
-
logowanie i rejestrację użytkowników z wykorzystaniem adresu e-mail oraz konta Google,
-
możliwość trwałego usunięcia konta z poziomu ustawień profilu,
-
system ról wraz z możliwością nadawania uprawnień administratora wybranym użytkownikom,
-
edycję danych profilowych, obejmującą zdjęcie profilowe, pseudonim, numer telefonu oraz dane osobowe,
-
wysyłanie i akceptowanie zaproszeń do znajomych,
-
dodawanie posiadanych motocykli wyświetlanych w profilu użytkownika,
-
rozbudowane ustawienia prywatności umożliwiające określenie widoczności lokalizacji oraz danych kontaktowych (publiczne, tylko dla znajomych lub ukryte),
-
przełączanie motywu interfejsu pomiędzy wersją jasną i ciemną,
-
profile użytkowników prezentujące dodane wydarzenia, opublikowane trasy, kluby, do których należą, oraz listę znajomych,
-
moduł powiadomień wraz z obsługą powiadomień push (obecnie w trakcie finalnego wdrażania),
-
tworzenie wydarzeń z możliwością dodania grafiki, typu wydarzenia, terminu, lokalizacji, obsługą RSVP oraz wewnętrznym czatem,
-
interaktywną mapę prezentującą wydarzenia, lokalizacje użytkowników, trasy oraz punkty POI różnych kategorii,
-
publikowanie tras w formacie GPX wraz z możliwością ich pobrania, wyświetlenia przebiegu na mapie, oceniania, komentowania oraz automatycznym wyliczaniem dystansu, przewyższeń i szacowanego czasu przejazdu,
-
tworzenie klubów Riders Club z możliwością dołączania przez zalogowanych użytkowników, przeglądania listy członków oraz prezentacją klubów na profilach użytkowników,
-
stronę główną prezentującą najnowszych użytkowników, nadchodzące wydarzenia, aktywne kluby oraz ostatnio dodane trasy,
-
stronę kontaktową wyposażoną w formularz kontaktowy,
-
stronę opisującą projekt i jego założenia,
-
system backlinków oraz nawigację dostosowaną zarówno do urządzeń mobilnych, jak i komputerów,
-
slider prezentujący wybrane materiały wideo publikowane przez społeczność.
Choć lista funkcjonalności nadal nie jest kompletna, już na obecnym etapie można uznać ją za w pełni satysfakcjonującą. Szczególnie biorąc pod uwagę, że cały proces — od opracowania koncepcji, przez projektowanie architektury, interfejsu użytkownika i doświadczeń użytkownika (UX), aż po implementację — nie przekroczył dwóch tygodni pracy. Co więcej, rozwój projektu odbywał się wyłącznie wieczorami, po godzinach, co pokazuje, jak wiele można osiągnąć dzięki odpowiednio dobranym technologiom i dobrze przemyślanej architekturze.

Dalsze kroki
Po dopracowaniu aplikacji we wskazanym zakresie przyjdzie oczywiście czas na testy na prodikcji, tj. docelowym użytkowniku jakim jest posiadacz produktu jednoosiowego marki Royal Enfield lub po kilku zmianach dowolnej marki motocyklowej ;)
Oczywiscie na tym temat się nie zamyka, wręcz szkoda byłoby marnować potencjał tego nieco przerośniętego MVP.
W przypadku rozbudowy pojawia się jednak pytanie i potrzeba dotycząca dookreślenia kieunku zmian. Czy mają być to funkcje odrywajace aplikację i społeczność od określonej marki, czy wręcz odwrotnie, zacieśniające te relacje.
Utrzymujac zwiazek z użytkownikami motocykli marki Royal Enfield, do których sam się zaliczam, słusznym podejsciem wydaje się utrzymanie ścisłych relacji z marką i jej komercyjną częścią. Wynika to z dosc nietypowego charakteru oferowanych maszyn, których design i specyfikacja techniczna odbiegają od głównego trendu w tej części motoryzacji. Chodzi przedewszystkim o osiągi, klasyczny design oraz zwiazany z tymi kwestiami styl slowmo. Użytkownicy jednośladów Royal Enfield po prostu potrzebują własnej, dostosowanej do ich potrzeb i oczekiwań społęczności i wspierajacych ją rozwiążań technicznych.

A skoro w przypadku aplikacji skierowanej do posiadaczy motocykli spod znaku RE relacje z producentem i siedia dealerską są trudne do zesrwania, właściwą opcja jest zacieśnianie relacji i budowa całego Royalowego ekosystemu.
Idąc tym tropem i wsłuchując się w pracę silników klasycznych motocykli wypada rozbudowywać wdrozone juz funkcjonalności o funkcje dopasowane do charakterystyki maszyn i ich użytkowników. Z tego powodu warto:
- zbogacić trasy oraz wydarzenia o możliwosc wskazania preferowanych typów maszyn lub oczekiwanego w danej aktuwności tempa. Tak by bardzie porywczy właściciele 650tek nie czyli irytacji czekając na posiadaczy mniejszych jednostek.
- stworzyć kategorie wydarzeń dedykowanych kategorii adventure do jakiej zalicza się np. linia Himalayam
- stworzyc grypu dedykiwane preferowanym typom aktywności lub maszyn ze stajnie RE
Docelowa funkcjonalność
Możliwości rozwoju aplikacji oraz weryfikacji bardziej ambitnych założeń zdecydowanie nie kończą się na obecnym zestawie funkcjonalności. Platforma społecznościowa stwarza warunki do wdrożenia działań, które w branży motocyklowej nadal należą do rzadkości — zwłaszcza jeśli mają być prowadzone długofalowo i w sposób zintegrowany z codzienną aktywnością użytkowników.
Większość z tych koncepcji została opisana szerzej we wcześniejszym artykule poświęconym modelowi biznesowemu opartemu na społeczności. Poniżej przedstawiono kilka przykładów funkcjonalności, które mogłyby zostać wdrożone w kolejnych etapach rozwoju projektu.
Grywalizacja
Jednym z największych atutów społeczności jest jej zdolność do samoorganizacji. Aby jednak utrzymać zaangażowanie użytkowników przez dłuższy czas, niezbędne jest zapewnienie odpowiedniej motywacji. Nawet najbardziej aktywne społeczności z czasem tracą impet, jeśli nie otrzymują bodźców zachęcających do dalszej aktywności.
Naturalnym rozwiązaniem jest grywalizacja, szczególnie wtedy, gdy poza satysfakcją z osiągnięć oferuje również realne korzyści.
W przypadku Riders Club mogłaby ona premiować między innymi:
-
publikowanie zdjęć i materiałów wideo,
-
dodawanie tras oraz wydarzeń,
-
komentowanie i ocenianie treści,
-
udział w wydarzeniach,
-
pomoc innym użytkownikom,
-
regularną aktywność w społeczności.
Klasyczne elementy, takie jak poziomy doświadczenia, odznaki czy rangi, stanowiłyby jedynie podstawę systemu. Znacznie większą wartość przyniosłoby okresowe nagradzanie najbardziej aktywnych uczestników poprzez akcesoria motocyklowe, odzież, gadżety, rabaty, możliwość udziału w wydarzeniach organizowanych przez markę czy wcześniejszy dostęp do wybranych inicjatyw.
Co istotne, część tego typu działań znajduje się już w oficjalnych wytycznych dotyczących funkcjonowania Riders Clubów. W praktyce jednak ich realizacja jest mocno ograniczona, a przede wszystkim brakuje narzędzi pozwalających na systematyczne monitorowanie aktywności i sprawiedliwe wynagradzanie najbardziej zaangażowanych członków społeczności.
Drop Zone
Sprzedaż limitowanych edycji motocykli i akcesoriów od lat stanowi element strategii Royal Enfield. Każdego roku pojawia się przynajmniej jedna okazja do zakupu modelu dostępnego w ściśle określonej liczbie egzemplarzy.
Aby ułatwić zainteresowanym udział w takich premierach, marka stworzyła aplikację Drop Zone, informującą użytkowników o rozpoczęciu sprzedaży. Obecnie funkcjonalność ta została włączona do oficjalnej aplikacji Royal Enfield.

Problem polega jednak na tym, że podobnie jak wiele innych elementów nowej aplikacji, nie jest ona dostępna dla użytkowników z Polski.
To właśnie tutaj Riders Club mógłby skutecznie wypełnić istniejącą lukę. O ile sam proces zakupu limitowanych motocykli często opiera się na dedykowanych formularzach i systemach, których aplikacja nie jest w stanie zastąpić, o tyle nic nie stoi na przeszkodzie, aby pełniła rolę centrum informacji o nadchodzących premierach.
Powiadomienia push, odliczanie do rozpoczęcia sprzedaży, informacje o zasadach zapisów czy przypomnienia o zbliżającym się terminie rejestracji pozwoliłyby dotrzeć do najbardziej zainteresowanych użytkowników we właściwym momencie.
To właśnie członkowie społeczności, którzy na co dzień angażują się w życie marki, powinni jako pierwsi otrzymywać informacje o wydarzeniach, premierach i limitowanych edycjach. Takie podejście nie tylko zwiększa szanse na udział w akcjach sprzedażowych, ale przede wszystkim buduje poczucie przynależności do społeczności i wzmacnia relację pomiędzy marką a jej najbardziej zaangażowanymi odbiorcami.
Elementy (g)rywalizacji
Dostępna zawsze pod ręką aplikacja społecznościowa, wykorzystująca możliwości współczesnych smartfonów, otwiera zupełnie nowe perspektywy w zakresie aktywizacji użytkowników. Większość urządzeń mobilnych wyposażona jest dziś w moduły GPS, aparaty fotograficzne, kamery, dostęp do Internetu oraz systemy powiadomień, co pozwala projektować aktywności wykraczające daleko poza proste przyznawanie punktów czy odznak.
Możliwość lokalizowania użytkownika, wykonywania zdjęć i nagrań wideo, publikowania relacji czy komunikacji z innymi członkami społeczności sprawia, że grywalizacja może przenieść się z ekranu telefonu do rzeczywistego świata. Dzięki temu uczestnicy nie tylko zdobywają kolejne osiągnięcia, ale przede wszystkim mają realny powód, aby wsiąść na motocykl i wyruszyć w trasę.

Pojawia się możliwość organizowania akcji polegających na odkrywaniu miejsc wskazanych przez społeczność, odwiedzaniu najciekawszych punktów na mapie Polski i Europy, dokumentowaniu swoich podróży, inspirowaniu innych użytkowników czy wspólnym budowaniu bazy wyjątkowych lokalizacji.
Dobrym przykładem są popularne aktywności typu Photo Scavenger Hunt lub szerzej rozumiane Geolocation Games, przeniesione na grunt motocyklowy. Organizator publikuje fotografię przedstawiającą charakterystyczne miejsce, nie ujawniając jego lokalizacji. Zadaniem uczestników jest odnalezienie wskazanego punktu, dotarcie do niego motocyklem i potwierdzenie wizyty poprzez wykonanie własnego zdjęcia. Osoba, która jako pierwsza odnajdzie miejsce, może uzyskać prawo do opublikowania kolejnej zagadki lub zdobyć dodatkowe punkty w klasyfikacji.
Tego typu zabawa może trwać przez cały sezon motocyklowy, stopniowo budując zaangażowanie społeczności. Na zakończenie najbardziej aktywni uczestnicy mogliby zostać nagrodzeni przez markę opiekującą się projektem — niezależnie od tego, czy o zwycięstwie decydowałaby liczba odwiedzonych lokalizacji, czas wykonania zadań czy inny wcześniej określony mechanizm.

To jedynie jeden z wielu przykładów wykorzystania możliwości współczesnych smartfonów. Integracja funkcji lokalizacji, aparatu, map, powiadomień i elementów społecznościowych daje ogromne możliwości tworzenia angażujących aktywności, które trudno byłoby zrealizować przy użyciu tradycyjnych kanałów komunikacji.
RE.View
Jednym z projektów wpisujących się w ideę budowania społeczności jest RE.View — koncepcja opracowana blisko dwa lata temu, a opublikowana dopiero niedawno. Jej głównym założeniem jest stworzenie przejrzystego i dostępnego dla wszystkich systemu umożliwiającego dłuższe testowanie motocykli Royal Enfield przez osoby chcące przygotowywać materiały fotograficzne, filmowe lub recenzje.
Projekt ma również zachęcać użytkowników do dzielenia się autentycznymi doświadczeniami związanymi z marką oraz jej motocyklami. Zamiast opierać komunikację wyłącznie na materiałach przygotowywanych przez producenta, większą rolę odgrywałyby treści tworzone przez samą społeczność.
W kontekście aplikacji Riders Club funkcjonalność ta aż prosi się o integrację. Publikacja materiałów przygotowanych przez uczestników programu, ich ocenianie przez społeczność, prezentowanie najciekawszych relacji na stronie głównej czy okresowe wyróżnianie autorów najlepszych publikacji mogłyby stać się naturalnym elementem ekosystemu. Dzięki temu aplikacja nie byłaby jedynie miejscem organizowania wydarzeń, lecz również platformą prezentującą najbardziej wartościowe treści tworzone przez samych motocyklistów.
Ta wersja lepiej podkreśla główną tezę całego opracowania: smartfon nie jest celem samym w sobie, lecz narzędziem pozwalającym przenieść aktywność społeczności z Internetu do świata rzeczywistego. Dzięki temu rozdział płynnie łączy temat grywalizacji z praktycznym wykorzystaniem aplikacji Riders Club.
CommunitySystem
Jednym z najważniejszych, a właściwie od początku obecnych w moich założeniach, zagadnień jest możliwość oraz potrzeba stworzenia systemu organizującego informacje i komunikację pomiędzy poszczególnymi elementami platformy komunikacyjnej marki.
Obecnie większość witryn brandowych, szczególnie w branży automotive, nadal funkcjonuje w dość archaicznym modelu — jako zamknięte kanały ograniczające się niemal wyłącznie do jednokierunkowego przekazu. Choć koncepcja Web 2.0 była szeroko dyskutowana już pod koniec lat 90., to ponad ćwierć wieku później wiele stron producentów nadal nie wykorzystuje nawet podstawowych funkcji, które powinny być dziś standardem.

W przypadku rozwijanej przeze mnie witryny royalenfield.pl sytuacja wygląda podobnie, jednak wynika to przede wszystkim ze skali realizowanych działań i liczby równolegle prowadzonych aktywności, a nie z braku chęci czy kierunkowej decyzji. Z tego powodu API Riders Club od początku projektowane jest jako warstwa umożliwiająca dwustronną komunikację pomiędzy oficjalną platformą Royal Enfield Poland a aplikacją społecznościową Riders Club.
W najbardziej podstawowym zakresie chodzi przede wszystkim o wymianę informacji dotyczących wydarzeń. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby na royalenfield.pl w dedykowanej sekcji, zakładce lub podstronie prezentowane były również wydarzenia inicjowane przez społeczność, a jednocześnie aby w aplikacji Riders Club dostępne były oficjalne wydarzenia organizowane przez markę.
Takie podejście pozwala odejść od klasycznego modelu strony internetowej będącej wyłącznie kanałem informacyjnym i stworzyć ekosystem, w którym marka oraz użytkownicy wzajemnie się uzupełniają. Po pełnym wdrożeniu modułów Riders Club — podobnie jak w przypadku funkcjonalności dostępnych obecnie na centralnej stronie royalenfield.com, które jednak nie wykorzystują w pełni swojego potencjału — oficjalna witryna może stać się rzeczywiście żywym miejscem, stale wzbogacanym o aktywność społeczności.
Dzięki temu użytkownik odwiedzający stronę marki otrzyma nie tylko komunikaty marketingowe, ale przede wszystkim realny obraz funkcjonującej społeczności: ludzi, wydarzeń, tras i doświadczeń. Pokazując, że społeczność Royal Enfield nie jest jedynie elementem komunikacji marketingowej, lecz rzeczywistą wartością budowaną wspólnie przez markę i jej użytkowników.
Czas wracać do klawiatury
Moim zdaniem projekt Riders Club zdecydowanie zasługuje na dalszy rozwój. Nie dlatego, że jest kolejną aplikacją społecznościową, lecz dlatego, że rozwiązuje konkretne problemy i oferuje realną wartość określonej grupie użytkowników. Powstał z myślą o społeczności motocyklistów i to właśnie jej potrzeby od początku wyznaczały kierunek jego rozwoju.
W świecie, który w najbliższych latach zostanie zalany kolejnymi produktami klasy SaaS, tworzonymi często wyłącznie dlatego, że ich stworzenie stało się łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej, możliwość pracy nad projektem posiadającym jasno określony cel i rzeczywistych odbiorców jest po prostu przyjemną odmianą.
Nie oznacza to jednak, że rozwój takiego rozwiązania jest pozbawiony kosztów. W przeciwieństwie do wielu projektów kończących swój żywot chwilę po publikacji na GitHubie, aplikacja społecznościowa wymaga stałego utrzymania infrastruktury, monitorowania bezpieczeństwa, rozwijania funkcjonalności oraz zapewnienia ciągłości działania.
W przypadku Riders Club dodatkowym elementem są koszty związane z wykorzystaniem platformy Firebase, która już na starcie wymaga przejścia na płatny plan Blaze. To naturalna konsekwencja budowy usługi, z której użytkownicy korzystają na co dzień, a nie jedynie demonstracyjnego projektu.
Historia tworzenia oprogramowania pełna jest bardzo dobrych pomysłów, które nigdy nie doczekały się szerszego wykorzystania wyłącznie dlatego, że ich twórcom zabrakło czasu, środków lub wsparcia. Chciałbym, aby Riders Club nie podzielił tego losu — przynajmniej do momentu, w którym podobne rozwiązanie zostanie udostępnione przez centralę Royal Enfield lub projekt wyczerpie swoje uzasadnienie biznesowe.
Dlatego równolegle z pracami nad pierwszym publicznym wydaniem aplikacji planuję podjąć próbę zainteresowania projektem osób odpowiedzialnych za rozwój działań marketingowych i społecznościowych marki.
Jeżeli jednak koncepcja nie znajdzie odpowiedniego gruntu do dalszego rozwoju, pozostanie przykładem skutecznego przełożenia idei na działające rozwiązanie — a być może również potwierdzeniem, że obrany kierunek miał swoje uzasadnienie.
Tak czy inaczej, czas wracać do klawiatury.
