CEPiK do obiadu
Sektor motoryzacyjny rządzi się specyficznymi prawami, choć momentami przypomina to raczej “wolną amerykankę”. Odnoszę wrażenie, że branża utknęła w rozkroku: z jednej strony walczy z rzeczywistością rodem z lat 90., z drugiej – nieśmiało próbuje sprostać standardom XXI wieku. Dotyczy to nie tylko marketingu, ale przede wszystkim technologii wspierających biznes.
Pracując na co dzień z branżami, które cyfryzację mają już dawno za sobą, zderzenie z “analogowym” automotive bywa bolesne. Problemem jest nawet rzetelne zliczanie wolumenu sprzedaży. Zbiorcze raporty często mijają się z prawdą, a dotarcie do czystych, nieprzetworzonych danych graniczy z cudem.
Irytacja poranną lekturą raportu PZPM za 2025 rok doprowadziła mnie do prostego wniosku: zamiast szarpać się z gotowcami, lepiej napisać własną aplikację. API CEPiK, dość dobra dokumentacja w Swaggerze i w niecałe dwie godziny powstało narzędzie, które pobiera dane o dowolnej marce, modelu, dacie produkcji czy województwie w którym zarejestrowano pojazd. Viva XXI wiek!
Aby nie obciążać infrastruktury, dane lądują w plikach JSON i są serwowane statycznie. Przynajmniej do czasu ręcznej lub wymuszonej aktualizacji. Jeszcze kilka lat temu taki projekt zająłby tydzień. Dziś, dzięki tempo prac jest tak szybkie, że warto się zastanowić nad udostępnieniem pełnego wydania online.

Znalezienie odbiorców nie byłoby wyzwaniem – w tym przypadku marketing jest właściwie zbędny, a sam proces developmentu jest zaskakująco lekki i przyjemny. Kto wie, może dam się skusić.
Jednak bogatszy o doświadczenia (i niemal 40 lat na liczniku), wiem jedno: to nie byłby to już projekt pro publico bono. Choćby dla zasady – zbyt wiele takich inicjatyw kończy swój żywot równie szybko, jak się zaczęły.
Wracając do meritum: dane potwierdzają, że Royal Enfield w Polsce radzi sobie zgodnie z planem. Wzrosty rejestracji idą w parze z większą rozpoznawalnością, zasięgami w social mediach i ruchem na stronie. Pytanie tylko, czy ten trend uda się utrzymać bez rewizji modelu pracy lub zwiększenia budżetu? Szczerze wątpię. Jako osoba zawieszona między światem technologii a humanistyką, stosuję podejście systemowe – w statystykach uwzględniam wszystko, łącznie ze ‘zmęczeniem materiału’ ludzkiego.
Może to czas na zmianę barw lub zupełnie nowy kierunek? Takie rozważania najlepiej jednak zostawić na początek sezonu, gdy wiatr pod kaskiem skutecznie wywiewa nadmiar myśli.